Zamknięte kino...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/04/zamkniete-kino.html
Łysawy jegomość zajął jedno z górnych siedzeń. Obok niego zasiadła kobieta o długich, blond włosach. Gdzieś za nimi usadowił się barczysty facet w czarnej skórze. Czekali. Za kulisami zespół gorączkowo szykował się do występu. Nerwowa atmosfera…wokalista ledwo stał na nogach. Był to dla nich bardzo ważny dzień. Miała zapaść decyzja, bardzo ważna decyzja. Kurtyna poszła do góry. Nie było odwrotu. W głośnikach rozległ się głos. Salę zalała ich znajoma piosenka. Gość w garniturze nerwowo zaczął się zachowywać. Nie tego się spodziewał. Wielkie zamieszanie…nigdy nie zdarzyło się, by grali z playbacku. Gdzieś z boku siedziała skulona kobieta. Nerwowo zaciskała kciuki. Na scenie stał jej mąż. Sercem była razem z nim...

Kościół Pokoju w Jaworze...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/04/koscio-pokoju-w-jaworze.html
Chyba nie ma co się zbytnio rozpisywać. Wszystkie wiadomości można bez najmniejszego problemu odszukać w internecie. Z mojej strony mogę tylko dodać, że kościół zrobił na mnie wielkie wrażenie, jako budowla oczywiście. Zdjęcia robiłem przy świetle dziennym oraz przy włączonych lampach. Kościół z racji dużego znaczenia dla kultury i dziedzictwa ludzkości, wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Podczas pstrykania fotek zostałem zaatakowany przez krwiożercze, puchate stworzenie, bezwzględne, bezlitosne. Gdy nisko na kolanach szykowałem się do zrobienia zdjęcia...nagle...coś uderzyło mnie swoim grzbietem. Tak moi mili...to czarne stworzenie...jak gdyby nigdy nic...zaczęło się ocierać o mnie. Na początku nie wiedziałem co się dzieje. Gdy się odwróciłem...ujrzałem te wielkie, zielone oczy. Nasze spojrzenia się spotkały w miejscu zwanym O KURDE. Ruszył w moją stronę. Nie było innego wyjścia. Musiałem się bronić. Zacząłem go głaskać. Kotełek koloru czarnego postanowił że poprzeszkadza mi w robieniu zdjęć. Łaził między nogami, ocierał się, trącał statyw. Parę razy przeleciał mi przez drogę...czarny kot, i to w kościele...ja niewierzący. Czy to jakiś znak, czy zwykle zabobony. Bo przecież mówią....jeśli czarny kot przeleciał ci przez drogę, to znaczy...że gdzieś po prostu się śpieszył. Tak więc, nie przejmujcie się zabobonami. Jak będziecie w pobliżu, wstąpcie...za 10 zobaczycie coś niesamowitego. 

Nie tak daleko od szosy...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/04/nie-tak-daleko-od-szosy.html
Wszystko w jednym miejscu. Stacja paliw, motel, klub taneczny, sklep z częściami motoryzacyjnymi, do tego mały warsztat samochodowy....no i oczywiście ten domek. Pewnie mieszkali w nim właściciele. Wszystko dosłownie w środku lasu. Jak to możliwe że wszystko padło. Wyobraźcie sobie... wstajesz...do pracy masz dwa metry, najważniejsza sprawa...jesteś na swoim. Masz warsztat, stację paliw, motel, sklep. Można wyciągnąć z interesu niezłą kasę. Nagle co...nagle bum. Koniec interesu. Pytasz jak, dlaczego. Jak to się stało. Wszystko przy ruchliwej trasie. Co takiego się stało że właściciel zrezygnował.
Być może przyszedł taki czas, że obiekt potrzebował generalnego remontu...wielka kasa. Jestem w stanie sobie to wyobrazić. Jedynie domek w dobrym stanie, reszta to tragedia. 

Kino...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/04/kino.html
Podejście numer dwa, tym razem zamiast stałki 50 - szeroki kąt, a zamiast lampy - statyw. Różnica...kolosalna. Okazało się również że istnieje możliwość zapalenia bocznych lamp na sali kinowej. Obiekt nie jest opuszczony, od kilku lat jest zamknięty. Ostatni film jaki tam był wyświetlany to Mała Moskwa. Bardzo chciałem wejść tam jeszcze raz, przede wszystkim żeby poprawić fotki. Klimat jaki panuje w środku...nie da się opisać. Aż chciało by się usiąść na balkonie, otworzyć piwko i w totalnej ciszy po prostu odpocząć...od tego całego zgiełku, krzyków, ciągłej gonitwy...od nieszczerych ludzi...od wszystkiego. Zdjęcia nie oddają klimatu, tam trzeba po prostu być. Sami zobaczcie. Wielkie dzięki dla Hani, dzięki której w trybie ekspresowym udało Nam się wejść do środka.

Próchniaczek...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/03/prochniaczek.html
Dwa jeden z przodu, po dwukropku dwa zera. Można by to przenieść na jutro, ale uparłem się…dziś i koniec tematu. Talerz pusty. Ryba z puszki wybełtana z jajkiem, cebulą i cholera wie z czym jeszcze, wszystko idealnie uciapane i rozłożone na świeżej bułeczce z biedronki. To wszystko było na talerzu, ale jak wspominałem wcześniej – talerz już pusty. Przede mną stworzony plik w Wordzie, gdzieś w tle zdjęcia domku. Tak więc ostatnie zdanie odnośnie pysznej kolacyjki…Aneczko…dziękuję. Domek sam w sobie w bardzo opłakanym stanie, popękane mury, zapadnięte stropy. Do tego bliskie spotkanie z dwoma pieskami…zdążyłem wskoczyć do środka, być może by mnie tylko oszczekały, wolałem nie ryzykować. Jak tam w środku. Po ciuchach, pamiątkach, czy chociażby po zdjęciach…można było odgadnąć , że mieszkali w nim starsi ludzie. Pewnie standardowy scenariusz...

Trałowiec wcześnie rano...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/03/traowiec-wczesnie-rano.html
Podczas sprzątania dysków trafiłem na fotki trałowca. Czym jest trałowiec...jest to okręt specjalnie przeznaczony do oczyszczania akwenów żeglownych z min za pomocą holowanych trałów, a także do stawiania min, stąd oboczna nazwa minowiec. Zdjęcia z zeszłego roku, odpoczywaliśmy w Dziwnówku. Standardowo wstałem wcześnie rano i ruszyłem do Dziwnowa. Wiedziałem że w porcie stoją dwa okręty. Liczyłem że uda mi się wejść na pokład. Bez tych wszystkich gapiów. Niestety. Marynarz, który stał na warcie nie mógł mnie wpuścić. Pozostało mi jedynie robić zdjęcia z brzegu. Po południu wróciłem...tym razem w pełnym składzie. Udało nam się wejść na pokład, jednak nie było szans na zdjęcie bez zwiedzających. Szkoda...może w przyszłym roku się uda. 

Cerkiew...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/03/cerkiew.html
Sama cerkiew znajduje się na terenie kościoła. Okazało się że drzwi były zamknięte. Na szczęście okazało się że klucze są w posiadaniu pewnej starszej pary, która mieszkała obok. Nie musiałem długo prosić. Zapłatą był uśmiech. Chwilę potem starszy pan otworzył nam drzwi i mogliśmy porobić zdjęcia. Cerkiew znajduje się na Podkarpaciu. Budynek po spaleniu został odnowiony. Czeka na lepsze czasy. Stoi nie używany.
Gdy odjeżdżaliśmy, trafiliśmy na bramkę, stworzoną przez mieszkańców tejże wioski...polowali na parę młodą. Udało się, wódeczka zdobyta. Skorzystaliśmy z okazji i również zajechaliśmy im drogę. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że ja i kolega Wojtek raczej jesteśmy osobami nie pijącymi...daliśmy sobie spokój. Po krótkiej chwili cofnąłem autkiem i przepuściłem orszak weselny. Wódka by i tak się zmarnowała w naszych rękach.


Ford Mustang...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/03/ford-mustang.html
Troszkę z innej beczki, tak dla odreagowania. W zeszłym roku w Legnicy odbył się zlot starych aut. Jakoś niechcący przechodziliśmy obok, a że miałem przy sobie aparat...udało mi się pstryknąć kilka fotek. Największe wrażenie zrobił na mnie Ford Mustang. Piękna maszyna. Klasa sama w sobie. Niestety był to środek dnia, pełno gapiów, ciężko było zrobić fotkę. Nie mniej jednak starałem się jak mogłem. 

Doktor Ząbek...


https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/03/doktor-zabek.html
Wstałem o 3:00…3:30 upewniłem się ,że Wojtek już nie śpi. Kawa, mycie zębów, szóstka w kieszeń i do auta. O 4:00 ruszyliśmy w trasę. Na miejscu byliśmy przed siódmą. Tego dnia zapowiadali ładną pogodę. Na szczęście posłuchałem się mojej Aneczki i zabrałem ze sobą ciepłą kurtkę. Opłacało się. Wszędzie szron, zimo jak cholera. Srebrna strzała zaparkowana w polu, my zapięci po samą szyję ruszyliśmy w stronę domku ( swoją drogą wrzuciłem do galerii fotkę srebrnej strzały…o wschodzie słońca…po co, nie wiem ). Kilka minut później byliśmy już w środku. Widziałem fotki z tego miejsca, więc dokładnie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Przeglądając inne fora, też pewnie nie raz, nie dwa widzieliście fotki z tego domku. Tak więc ameryki nie odkryłem.