Zakaz kąpieli...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/07/zakaz-kapieli.html
Zamknięty basen...aż dziwne, bo sezon w pełni. Niestety przyczyny zamknięcia nie znam. Coś tam jednak władze kombinują, coś ma być przebudowane, wyremontowane...ale co, kiedy, tego nie wie nikt. Skorzystałem z okazji że świętuję dzisiaj ostatni dzień urlopu...ruszyłem by zdążyć przed robotnikami budowlanymi i upamiętnić ten zacny obiekt, który w czasach swojej świetności służył całemu miastu.

Bunkrów nie ma, ale też jest fajnie...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/06/bunkrow-nie-ma-ale-tez-jest-fajnie.html
Czas odreagować, odpocząć...nabrać sił. Tak więc jeśli ktoś przypadkiem będzie w Dziwnówku między drugim a jedenastym lipca, i miałby ochotę popstrykać wschód słońca...będę siedział. Pozdrawiam i miłego urlopu Wszystkim życzę. Fotki z zeszłego roku, wrzucam na zachętę.




Samotność...początek umierania...


http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/06/samotnoscpoczatek-umierania.htmlWspomnienia palą mnie jak słońce,
Wspomnienia jak lato gorące,
Uciekam przed nimi tak co noc…
Często gdy zamykam oczy widzę Ciebie, plażę, słyszę szum morza. Pamiętam jak zbieraliśmy muszelki, okrągłe kamienie. Pamiętam pierwszy taniec, śpiewała Beata…Miasto szczęścia. Kto by pomyślał wtedy, że resztę życia spędzimy razem. Czasami gdy leżę, zamykam oczy i staram sobie to wszystko przypomnieć...

Domek w górach...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/06/domek-w-gorach.html
Dlaczego ludzie zostawiają takie domy i odchodzą. Dlaczego piękne pensjonaty z dnia na dzień przestają funkcjonować. Z dnia na dzień ich stan jest coraz gorszy, po pewnym czasie zgnilizna powoduje, że wszystko się zapada, czasami nawet pod naszymi nogami. Nieraz zadajemy sobie pytanie…jak tak można, dlaczego nikt nic z tym nie robi. Warto jednak popatrzeć na to wszystko z innej strony. Tak więc…chcemy spędzić miły weekend lub wakacje w górach. Odpalamy neta i szukamy pensjonatu. Ceny praktycznie podobne wszędzie. Coś jednak sprawia ,że niektóre z nich mają większe wzięcie. Chodzi o pewne standardy panujące w dzisiejszych czasach. Każdy chce mieć w pokoju telewizor, Internet, łazienkę. Większość nowych pensjonatów ma to wszystko w swojej ofercie. W tych starszych już nie zawsze...

Pod celą...


http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/06/pod-cela.html
Droga Aneczko.

Codziennie mam ten sam sen.  Jesteś Ty, są nasze dzieci. Wspólny wypad nad jezioro. Tego dnia słońce bardzo mocno świeciło. Pamiętam jak nie chciałem żebyś mnie smarowała olejkiem do opalania…potem cierpiałem, spieczone plecy, ramiona. Pamiętam krzyk dzieci gdy chlapały się zimną wodą po rozpalonych ciałach. Nagle budzę się. Spoglądam na pokój, nie ma Was. Widzę pustkę. 

Próchniaczek....

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/06/prochniaczek.html
Długo nie zapomnę tego domu wczasowego. Wyobraźcie sobie: piękny krajobraz, góry, lasy,  świeże powietrze i słoneczną pogodę.  Wraz z Wojtechem ruszyliśmy w nasze rejony w poszukiwaniu nowych miejsc. Ktoś, gdzieś, kiedyś wspominał o pewnym domu wczasowym. Miał być ochroniarz…może alarm…coś miało być. Skoro zabezpieczony, to pewnie w dobrym stanie, może umeblowany, pewnie trafi nam się Sezam. Nic z tych rzeczy. Okazało się ,że obiekt jest w stanie agonalnym,  w dodatku widać, że szalał tam pożar…przynajmniej w górnych częściach budynku. Obok szumiał przepływający strumień. Kilka krzewów różanych, jakieś choinki. Bardzo przyjemnie. Wchodzimy do środka. 

Spożywczak...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/05/spozywczak.html
„ Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły, zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki, chodnik zapluły, ludzi przepędziły, siedzą na ławeczkach i ryczą do siebie”.
Tekst piosenki oczywiście z przymrużeniem oka, ale z tej szkoły już nie wybiegną żadni uczniowie. Przez pewien okres budynek był zamknięty i nikt nie wiedział, jakie są wobec niego plany. Obecnie interesują się nim przedstawiciele wojsk terytorialnych. Nic potwierdzonego, jedynie spekulacje. Długo walczyłem o pozwolenie na wejście na teren szkoły. Kilkakrotnie rozmawiałem z wcześniejszym właścicielem, niestety bezskutecznie. Pewnego dnia trafiłem na artykuł, z którego dowiedziałem się, że szkoła wraca w ręce miasta. Spróbowałem po raz kolejny. W końcu się udało. Dostałem pozwolenie. Potem było prosto. Kilka telefonów, umówiony termin, w końcu stanąłem przed bramą. 

Zielona kołderka...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/05/zielona-koderka.html
Kolejne opuszczone gospodarstwo. Po raz kolejny żeby dostać się do środka musiałem pokonać hektary pokrzyw, zarośla, walczyłem z robactwem a jakby tego było mało...wszystko skąpane było w błocie. Jednym słowem...po terenie poruszałem się jak sarna. Skakałem z miejsca na miejsce, mimo to buty całe były w błocie, a skarpety nadawały się do wyrzucenia.
Tyle o mnie, teraz troszkę o samym gospodarstwie. Całość niesamowicie zarośnięta. Młode drzewa idealnie osłaniają każde zabudowanie. Widać że od wielu lat nikt tutaj nie zaglądał, a same gospodarstwo zostało opuszczone bardzo dawno. W środku pusto, nie zostało nic. W głównym budynku mieszkalnym parter ogołocony, resztkami schodów dostałem się na piętro, jednak dalej nie odważyłem się iść. Podłoga całkowicie spróchniała. Gra nie warta świeczki. Zawróciłem. Czekała mnie jeszcze przeprawa powrotna do auta. Znów jak sarna skakałem między krzakami a pokrzywami, szukając wzrokiem miejsc gdzie było najmniej wody i błota. Co mogę powiedzieć. Zdjęcia nie oddają klimatu jaki tam panuje. Delikatny półmrok, podmokły teren, skąpane w zieleni zabudowania...i ten śpiew ptaków. Zatrzymałem się na chwilę. Wydawało mi się że włączyłem aparat na nagrywanie...chciałem nagrać ten śpiew ptaków. Jak się jednak okazało w domu...nie nagrało się nic.
Wiedziałem jakie warunki panują na tym obiekcie, było to moje drugie podejście. Tym razem zabrałem ze sobą buty i skarpety na zmianę. Tak więc w dalszą drogę ruszyłem w czystych, suchych butach.