Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOŚCIOŁY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOŚCIOŁY. Pokaż wszystkie posty

Kościół ewangelicki...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/06/koscio-ewangelicki.html
"Królestwo Boże jest w was i wokół was... nie w pałacu z drewna i kamienia. Królestwo Boże jest w was i wokół was... nie w budynkach z drewna i z kamienia. Rozłup kawałek drewna, a będę tam... podnieś głaz, a znajdziesz mnie".





Kościół Pokoju w Jaworze...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/04/koscio-pokoju-w-jaworze.html
Chyba nie ma co się zbytnio rozpisywać. Wszystkie wiadomości można bez najmniejszego problemu odszukać w internecie. Z mojej strony mogę tylko dodać, że kościół zrobił na mnie wielkie wrażenie, jako budowla oczywiście. Zdjęcia robiłem przy świetle dziennym oraz przy włączonych lampach. Kościół z racji dużego znaczenia dla kultury i dziedzictwa ludzkości, wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Podczas pstrykania fotek zostałem zaatakowany przez krwiożercze, puchate stworzenie, bezwzględne, bezlitosne. Gdy nisko na kolanach szykowałem się do zrobienia zdjęcia...nagle...coś uderzyło mnie swoim grzbietem. Tak moi mili...to czarne stworzenie...jak gdyby nigdy nic...zaczęło się ocierać o mnie. Na początku nie wiedziałem co się dzieje. Gdy się odwróciłem...ujrzałem te wielkie, zielone oczy. Nasze spojrzenia się spotkały w miejscu zwanym O KURDE. Ruszył w moją stronę. Nie było innego wyjścia. Musiałem się bronić. Zacząłem go głaskać. Kotełek koloru czarnego postanowił że poprzeszkadza mi w robieniu zdjęć. Łaził między nogami, ocierał się, trącał statyw. Parę razy przeleciał mi przez drogę...czarny kot, i to w kościele...ja niewierzący. Czy to jakiś znak, czy zwykle zabobony. Bo przecież mówią....jeśli czarny kot przeleciał ci przez drogę, to znaczy...że gdzieś po prostu się śpieszył. Tak więc, nie przejmujcie się zabobonami. Jak będziecie w pobliżu, wstąpcie...za 10 zobaczycie coś niesamowitego. 

Cerkiew...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/03/cerkiew.html
Sama cerkiew znajduje się na terenie kościoła. Okazało się że drzwi były zamknięte. Na szczęście okazało się że klucze są w posiadaniu pewnej starszej pary, która mieszkała obok. Nie musiałem długo prosić. Zapłatą był uśmiech. Chwilę potem starszy pan otworzył nam drzwi i mogliśmy porobić zdjęcia. Cerkiew znajduje się na Podkarpaciu. Budynek po spaleniu został odnowiony. Czeka na lepsze czasy. Stoi nie używany.
Gdy odjeżdżaliśmy, trafiliśmy na bramkę, stworzoną przez mieszkańców tejże wioski...polowali na parę młodą. Udało się, wódeczka zdobyta. Skorzystaliśmy z okazji i również zajechaliśmy im drogę. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że ja i kolega Wojtek raczej jesteśmy osobami nie pijącymi...daliśmy sobie spokój. Po krótkiej chwili cofnąłem autkiem i przepuściłem orszak weselny. Wódka by i tak się zmarnowała w naszych rękach.


Stara cerkiew...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2019/03/stara-cerkiew.html
Powiem tylko tyle...ciężko było tam wejść. Olbrzymie drzwi, jeszcze większy łańcuch. Na szczęście każde drzwi da się odchylić. Tak więc zrobiliśmy. Głowa przeszła, jednak brzuch grymasił. Chęć wejścia była jednak silniejsza...chwile potem aparat radośnie klikał robiąc zdjęcia. Warto było się ubrudzić. Zresztą sami oceńcie... .



Całkiem mały kościółek...

https://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/11/cakiem-may-koscioek.html
Był to nasz drugi wypad w takim składzie. Pierwszy, który zapoczątkował (mam nadzieję) przygodę ze zwiedzaniem opuszczonych miejsc młodego i mojej Pani był opuszczony szpital w Legnicy. Tym razem postanowiliśmy zwiedzić mały kościółek. Wioska została wyludniona, większość domów zrównana z ziemią...pozostał tylko on. Dobra, niedaleko stoi jeszcze jedno gospodarstwo. Pierwsze wejście wiadomo, najmłodsza część ekipy podniecona. Pstrykała foty każdej części, każdego kamienia...wszystkiego. Po kilku minutach jednak wnętrze przestało go już cieszyć...w środku zostałem sam. Próbowałem się skupić, było ciężko. Co chwilę słyszałem "tato, mama każe mi kurtkę ubrać", moja pani nie była gorsza "ty tak zawsze tyle siedzisz w środku...boże jak wam się chcę...". Po kilku minutach wybuchła na zewnątrz spora afera. Mimo że słonko grzało, co chwilę zawiewał zimny wiatr. Był on powodem kłótni pomiędzy NIĄ a NIM. Potem oberwało się i mi...rykoszetem. Tak więc spakowałem manele i udałem się w stronę samochodu. Uwielbiam wspólne, rodzinne wycieczki. Mam nadzieję że następny nasz wypad będzie mniej konfliktowy, a przynajmniej mniej wietrzny. Najważniejsze że młody powoli łapie klimat. Coraz częściej oglądaj filmiki na YT z opuszczonych miejsc.

Kościół...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2017/12/koscio.html
Kościół zwiedziliśmy na początku tego roku. Ruszyliśmy przed siebie, bez żadnych planów...i jakoś się trafiło. Gdzie, ciężko mi teraz sobie przypomnieć...pamiętam tylko że w radiu leciała jakaś czeska stacja i nie miałem zasięgu w telefonie. Za tym kościołem nagle kończyła się droga. W środku skute ściany, być może kościół szykowany był do remontu.


Kościół...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2017/05/koscio.html
Kościół, z tego co mówił mi kościelny, ma on jakieś 700 lat. Ponoć szykują remont, chociaż osobiście...wątpię. 








Kościół ewangelicki...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2016/12/koscio-ewangelicki.html
Kościół jest w trakcie renowacji (prawdopodobnie tylko na papierze), po tym jak ucierpiał po powodzi. W czasach świetności ewidentnie musiała to być bardzo piękna i okazała (choć niewielka) świątynia, z dwiema kondygnacjami empor, pięknym drewnianym ołtarzem i ambonami. Na dzień dzisiejszy chodzenie po obiekcie (zwłaszcza wyższych kondygnacjach i strychu), nie jest bezpieczne, a sam wystrój jest pewnie tylko cieniem dawnej świetności. Nie mniej jednak z punktu widzenia urbexu, miejsce bardzo klimatyczne i warte zobaczenia.

Kościół Ewangelicki...cmentarz...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2016/12/koscio-ewangelickicmentarz.htmlStare Jaroszowice...ruiny kościoła ewangelickiego. Obiekt powstał w latach 1843-1844...na styl neogotycki, wymurowany z piaskowca. Opuszczony po 1945 roku. Na tyłach kościółka znajduje się cmentarz...niestety zaniedbany, zarośnięty bluszczem. Większość grobowców zdewastowana, płyty nagrobne odsunięte, rozbite, lub wcale ich nie ma. Wszystko przykryte kołderką z bluszczu. Widok niesamowity, troszkę mroczny. Trzeba uważać gdzie się stawia stopy by nie wpaść do jednego z otwartych grobowców. Gdy zwiedzaliśmy obiekt niesamowicie wiało, co dodawało smaczku...szumiące drzewa, opuszczony cmentarz...ruiny świątyni...to trzeba zobaczyć na żywo...polecamy.