Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOŚCIOŁY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOŚCIOŁY. Pokaż wszystkie posty
Kościół ewangelicki...
"Królestwo Boże jest w was i wokół was... nie w pałacu z drewna i
kamienia. Królestwo Boże jest w was i wokół was... nie w budynkach z
drewna i z kamienia. Rozłup kawałek drewna, a będę tam... podnieś głaz, a
znajdziesz mnie".
Kościół Pokoju w Jaworze...
Chyba nie ma co się
zbytnio rozpisywać. Wszystkie wiadomości można bez najmniejszego
problemu odszukać w internecie. Z mojej strony mogę tylko dodać, że
kościół zrobił na mnie wielkie wrażenie, jako budowla oczywiście.
Zdjęcia robiłem przy świetle dziennym oraz przy włączonych lampach.
Kościół z racji dużego znaczenia dla kultury i dziedzictwa ludzkości,
wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
Podczas pstrykania fotek zostałem zaatakowany przez krwiożercze,
puchate stworzenie, bezwzględne, bezlitosne. Gdy nisko na kolanach
szykowałem się do zrobienia zdjęcia...nagle...coś uderzyło mnie swoim
grzbietem. Tak moi mili...to czarne stworzenie...jak gdyby nigdy
nic...zaczęło się ocierać o mnie. Na początku nie wiedziałem co się
dzieje. Gdy się odwróciłem...ujrzałem te wielkie, zielone oczy. Nasze
spojrzenia się spotkały w miejscu zwanym O KURDE. Ruszył w moją stronę.
Nie było innego wyjścia. Musiałem się bronić. Zacząłem go głaskać.
Kotełek koloru czarnego postanowił że poprzeszkadza mi w robieniu zdjęć.
Łaził między nogami, ocierał się, trącał statyw. Parę razy przeleciał
mi przez drogę...czarny kot, i to w kościele...ja niewierzący. Czy to
jakiś znak, czy zwykle zabobony. Bo przecież mówią....jeśli czarny kot
przeleciał ci przez drogę, to znaczy...że gdzieś po prostu się śpieszył.
Tak więc, nie przejmujcie się zabobonami. Jak będziecie w pobliżu,
wstąpcie...za 10 zobaczycie coś niesamowitego.
Cerkiew...
Sama cerkiew znajduje się na terenie kościoła. Okazało się że drzwi były
zamknięte. Na szczęście okazało się że klucze są w posiadaniu pewnej
starszej pary, która mieszkała obok. Nie
musiałem długo prosić. Zapłatą był uśmiech. Chwilę potem starszy pan
otworzył nam drzwi i mogliśmy porobić zdjęcia. Cerkiew znajduje się na
Podkarpaciu. Budynek po spaleniu został odnowiony. Czeka na lepsze
czasy. Stoi nie używany.
Gdy odjeżdżaliśmy, trafiliśmy na bramkę, stworzoną przez mieszkańców tejże wioski...polowali na parę młodą. Udało się, wódeczka zdobyta. Skorzystaliśmy z okazji i również zajechaliśmy im drogę. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że ja i kolega Wojtek raczej jesteśmy osobami nie pijącymi...daliśmy sobie spokój. Po krótkiej chwili cofnąłem autkiem i przepuściłem orszak weselny. Wódka by i tak się zmarnowała w naszych rękach.
Gdy odjeżdżaliśmy, trafiliśmy na bramkę, stworzoną przez mieszkańców tejże wioski...polowali na parę młodą. Udało się, wódeczka zdobyta. Skorzystaliśmy z okazji i również zajechaliśmy im drogę. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że ja i kolega Wojtek raczej jesteśmy osobami nie pijącymi...daliśmy sobie spokój. Po krótkiej chwili cofnąłem autkiem i przepuściłem orszak weselny. Wódka by i tak się zmarnowała w naszych rękach.
Stara cerkiew...
Całkiem mały kościółek...
Był to nasz drugi wypad w takim składzie. Pierwszy, który zapoczątkował
(mam nadzieję) przygodę ze zwiedzaniem opuszczonych miejsc młodego i
mojej Pani był opuszczony szpital w Legnicy. Tym razem postanowiliśmy
zwiedzić mały kościółek. Wioska została wyludniona, większość domów
zrównana z ziemią...pozostał tylko on. Dobra, niedaleko stoi jeszcze
jedno gospodarstwo. Pierwsze wejście wiadomo, najmłodsza część ekipy
podniecona. Pstrykała foty każdej części, każdego kamienia...wszystkiego.
Po kilku minutach jednak wnętrze przestało go już cieszyć...w środku
zostałem sam. Próbowałem się skupić, było ciężko. Co chwilę słyszałem
"tato, mama każe mi kurtkę ubrać", moja pani nie była gorsza "ty tak
zawsze tyle siedzisz w środku...boże jak wam się chcę...". Po kilku
minutach wybuchła na zewnątrz spora afera. Mimo że słonko grzało, co
chwilę zawiewał zimny wiatr. Był on powodem kłótni pomiędzy NIĄ a NIM.
Potem oberwało się i mi...rykoszetem. Tak więc spakowałem manele i
udałem się w stronę samochodu. Uwielbiam wspólne, rodzinne wycieczki. Mam nadzieję że następny nasz wypad będzie mniej
konfliktowy, a przynajmniej mniej wietrzny. Najważniejsze że młody powoli łapie klimat. Coraz częściej oglądaj filmiki na YT z opuszczonych miejsc.
Anioł tkwi w szczegółach...
Ruiny XIII-wiecznego kościoła Najświętszej Marii Panny. Wszystko skąpane w soczystej zieleni.
Kościół...
Kościół zwiedziliśmy na początku tego roku. Ruszyliśmy przed siebie, bez
żadnych planów...i jakoś się trafiło. Gdzie, ciężko mi teraz sobie
przypomnieć...pamiętam tylko że w radiu leciała jakaś czeska stacja i
nie miałem zasięgu w telefonie. Za tym kościołem nagle kończyła się
droga. W środku skute ściany, być może kościół szykowany był do remontu.
Kościół...
Kościół, z tego co mówił mi kościelny, ma on jakieś 700 lat. Ponoć szykują remont, chociaż osobiście...wątpię.
Kościół ewangelicki...
Kościół jest w trakcie renowacji (prawdopodobnie tylko na
papierze), po tym jak ucierpiał po powodzi. W czasach świetności
ewidentnie musiała to być bardzo piękna i okazała (choć niewielka)
świątynia, z dwiema kondygnacjami empor, pięknym drewnianym ołtarzem i
ambonami. Na dzień dzisiejszy chodzenie po obiekcie (zwłaszcza wyższych
kondygnacjach i strychu), nie jest bezpieczne, a sam wystrój jest pewnie
tylko cieniem dawnej świetności. Nie mniej jednak z punktu widzenia
urbexu, miejsce bardzo klimatyczne i warte zobaczenia.
Kościół Ewangelicki...cmentarz...
Stare Jaroszowice...ruiny kościoła
ewangelickiego. Obiekt powstał w latach 1843-1844...na styl neogotycki,
wymurowany z piaskowca. Opuszczony po 1945 roku. Na tyłach kościółka
znajduje się cmentarz...niestety zaniedbany, zarośnięty bluszczem.
Większość grobowców zdewastowana, płyty nagrobne odsunięte, rozbite, lub
wcale ich nie ma. Wszystko przykryte kołderką z bluszczu. Widok
niesamowity, troszkę mroczny. Trzeba uważać gdzie się stawia stopy by
nie wpaść do jednego z otwartych grobowców. Gdy zwiedzaliśmy obiekt
niesamowicie wiało, co dodawało smaczku...szumiące drzewa, opuszczony
cmentarz...ruiny świątyni...to trzeba zobaczyć na żywo...polecamy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








