Nie pozostało mi nic innego, jak zaprosić wszystkich Was na wspólną szybką odsiadkę w areszcie śledczym.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ARESZT ŚLEDCZY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ARESZT ŚLEDCZY. Pokaż wszystkie posty
Areszt śledczy...
Jest to już trzeci z kolei areszt, jaki udało mi się zwiedzić w tym
roku. Ten jednak by lepszy od swoich poprzedników pod kilkoma względami.
Po pierwsze, miałem pełną swobodę, nikt
nie prowadził mnie na smyczy, mogłem zaglądnąć w każdy kąt. Po
drugie...korytarze...wystarczy porównać zdjęcia wcześniejszych aresztów.
No i chyba ten najważniejszy...w końcu udało mi się poznać na żywo
kilka zacnych ludków, którzy mają podobne hobby jak ja. Wielkie dzięki
Gosi i Adiemu, za wpisanie mnie na listę. Pozdrowienia dla Wszystkich,
których miałem okazję poznać w areszcie.
Nie pozostało mi nic innego, jak zaprosić wszystkich Was na wspólną szybką odsiadkę w areszcie śledczym.
Nie pozostało mi nic innego, jak zaprosić wszystkich Was na wspólną szybką odsiadkę w areszcie śledczym.
Areszt śledczy w Lubaniu
Wyobraźcie sobie taką akcję. Wybieracie się na zwiedzanie zamkniętego
aresztu śledczego. Wiadomo, warto poczytać co nieco o obiekcie. Gdzieś
przeczytałem że na terenie aresztu, podczas drugiej wojny światowej
przetrzymywano francuskie kobiety z ruchu oporu, zatrzymane przez
Niemców w Paryżu, podczas akcji „Noc i mgła”. Zamykasz oczy, wyobraźnia
zaczyna działać. Widzisz spacerujące kobiety po korytarzu, ubrane w
pasiaki. Na stopach, z racji tego że jest lato…noszą więzienne sandały.
Tysiące kilometrów od domu, czasem z biletem w jedną stronę. Cieszące
się każdym dniem, jakby był ostatni. W końcu pakujesz plecak i jedziesz
zwiedzać. Pierwsze, drugie piętro…wszystko identyczne. Rozkład cel,
kafelki…nawet kolor ścian. Jedyne oświetlenie – okno na końcu korytarza.
Trzeba sobie jakoś radzić. Ustawiasz statyw, długi czas
naświetlania…pstryk, pstryk…parter zrobiony, potem piętro, następne
piętro. Na koniec spacerniak, kilka fotek aresztu z zewnątrz. Można
wracać do domu. Zrzucacie fotki na komputer. Szybka selekcja, nieudane
do kosza, reszta do szybkiego retuszu, mała poprawa…dobra, na szczęście
mimo braku światła udało się coś uwiecznić. Ostatnia segregacja...i
nagle trafiasz na to zdjęcie....
Nie będę mówił o które chodzi, niech zadziała fantazja...
Nie będę mówił o które chodzi, niech zadziała fantazja...
Pod celą...
Droga Aneczko.
Codziennie mam ten sam sen.
Jesteś Ty, są nasze dzieci. Wspólny wypad nad jezioro. Tego dnia słońce
bardzo mocno świeciło. Pamiętam jak nie chciałem żebyś mnie smarowała olejkiem
do opalania…potem cierpiałem, spieczone plecy, ramiona. Pamiętam krzyk dzieci
gdy chlapały się zimną wodą po rozpalonych ciałach. Nagle budzę się. Spoglądam
na pokój, nie ma Was. Widzę pustkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


