Gdzieś na szczycie góry, wszyscy razem spotkamy się...

http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/07/gdzies-na-szczycie-gory-wszyscy-razem.html
Czaiłem się na ten budynek co najmniej dwa lata. W tym roku już pierwszego dnia postanowiłem go zaliczyć. Moja żonka z synkiem poszli wcześniej do pensjonatu, zmęczeni po podróży. Pogoda była sprzyjająca, musiałem to zrobić dziś...jutro już może padać, wiadomo Bałtyk. Budynek, prócz wysokości, której niestety nie do końca toleruje, nie ma nic do zaoferowania. Nie ma tam pięknych rzeźbień, starych mebli czy pozostałości po wcześniejszych mieszkańcach. Nie ma co się dziwić, przecież to dopiero co stawiany wieżowiec. Liczyłem na piękny widok na zachodzące słońce. Nie zawiodłem się. Gdy wdrapałem się na ostatnie piętro, już się zaczynało. Dodatkowym smaczkiem okazały się składowane na ostatnim
http://terenprywatnypl.blogspot.com/2018/07/gdzies-na-szczycie-gory-wszyscy-razem.html
pietrze szyby. Przenikające przez nie promienie słoneczne rzucały na ściany kolorowe obrazy. Z minuty na minutę zmieniały się kolory, wszystko za sprawą zachodzącego słońca. Nogi lekko mi się uginały, niestety tak bywa jak się ma lęk wysokości. Jednak było warto. Widok niesamowity. Na dole, na plaży...ludzie stojący i obserwujący to samo co ja, jednak tu na górze lepiej. Jak będziecie w Dziwnówku obowiązkowo zaliczcie go, widok fantastyczny. Zabierzcie ze sobą latarkę, po zachodzie słońca na klatce schodowej panuje całkowita ciemność. Osobiście posiłkowałem się latarką w telefonie.
Zdjęcie z plaży zrobione o wschodzie słońca. Puszki i butelki to pamiątki odpoczywających. Dodam że rano sporo tego na piasku. Brawo dla cebulaków.













Zobacz mój profil na Facebooku

https://www.facebook.com/Teren-Prywatny-1778551935748201/?ref=bookmarks

Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.